poniedziałek, 31 października 2016

055.

Popadam w paranoję - to nie pogłoska ani też pomówieniem to fakt! Fakt, niezaprzeczalny...
Często Ciebie widziałam, chociaż przez te kilka miesięcy (wieczność) nie spotkałam ani razu. Zasypiałeś w mojej głowie, prawie każdej nocy. Mimo tego starałam się wmawiać, że to już, już mija. Może wyrzuciłam Ciebie z mojej głowy...
Ekhem...
Wczoraj wystarczyła sekunda, a nawet jej połowa abym zatraciła się w Tobie na nowo. Nie potrafię nad tym zapanować, nie wiem czemu tak reaguje, ale widząc Ciebie; Twoje piękne oczy, słysząc Twój spokojny ton głosu, uroczy uśmiech, zaczynam żyć w innej rzeczywistości.
To nie jest dobre, nie dla mnie, bo jak to wszystko się kończy nie umiem funkcjonować normalnie. Jestem rozbita na tysiące kawałków.
 Czuję ciągle Twój zapach.
A w uszach słyszę głos.
Nie mam pojęcia co się musi stać, abym przestała psuć siebie.
Czuję, że będę w tym tkwiła już na zawsze. W końcu, poznając ludzi (już w pierwszych minutach) prześwietlam ich i porównuje do Ciebie. Ty, Ty moja idealność i reszta społeczeństwa, nie dorównująca Twojemu intelektu nawet do połowy. Nikt nie dorównuje Tobie w niczym.


Jesteś moim największym pragnieniem, największą miłością. Nikogo w swoim życiu nie obdarzyłam takim uczuciem jak Ciebie.