Pierwszy post w 2018 roku.
Nie pisałam (prawie) 8 miesięcy. Chociaż nie raz chciałam tutaj napisać.
Szczególnie, gdy poznawałam ludzi - dzięki którym odnalazłam dużą część siebie. Chciałam też napisać, gdy byłam najszczęśliwiej zakochaną dziewczyną na świecie. Później jako jeszcze szczęśliwsza singielka chciałam opisać co się działo. Gdy kończyła się znajomość, z osobą z którą mieszkałam dwa lata - również tutaj zaglądałam.
Jednak nic nie publikowałam. To były ulotne uczucia. Bardzo.
Niestabilność. Tak mogę określić ten czas jaki był.
Wszystko się zmieniło. I ja się zmieniłam.
Jestem pewniejsza siebie, przez co w końcu mniej przepraszam za to, że żyję.
Gdybym miała opisać tutaj wszystko co się działo, to by nocy nie starczyło. A i pamięć szwankuje, więc nie wszystko bym odtworzyła.
Dobrze, że ludzie są i będą. Ludzie są w porządku. Dalej pragnę dla wszystkich jak najlepiej, mimo wszystko. Nawet wtedy, gdy z premedytacją uderzam człowieka w twarz. Bym napisała, że to polecam - upust emocji murowany, jednak na tym zakończę.