niedziela, 16 kwietnia 2017

065.

Mam swój metr i ponad nieco pół (...) tak śpiewa jeden z moich najmniej lubianych zespół muzycznych.
Mam też wagę, w moim mniemaniu większą niż powinnam, co wiążę się z tłustym dupskiem i udami, których nigdy nie zaakceptuje. Oczy mam zielone, całkiem lubię ich kolor ale są małe, tak jak usta i dwoje uszu, które także posiadam. Duży, wielki nos mi przeszkadza, tak jak ramiona. Włosy, z natury kręcone, teraz skołtunione potrzebują już naprawy.
Jestem za bardzo empatyczna, nieśmiała i wyrozumiała też jestem. Kulturalna staram się być, chociaż zdarza mi się używać wielu niekulturalnych słów - niestety. Wytrwale osiągam swe cele i ciągle płaczę, przesadnie.
Reprezentuję raczej przeciętność, ot co. Każdy z nas ma więcej tego, czy owego.
Ponadprzeciętnie nienawidzę siebie. W lustro patrzę, gdy muszę i to z obrzydzeniem. Dotykam siebie, gdy muszę się wykąpać. W głowie ciągle liczę kalorię - nie lubię matematyki, a teraz ciągle liczę. Czego jeszcze nienawidzę? Jedzenia, tego że jem. I tarczycy i kolana, to wszystko przez to. Posypało się zdrowie, możliwość uprawiania sportu i piękna sylwetka.
Z każdym dniem moja samoocena spada poniżej punktu depresji w Raczkach.
Nienawidzę swojego ciała, swojej osoby, nienawidzę całej siebie.... Czuję się źle, źle, źle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz