czwartek, 6 lipca 2017

067.

Życie to wieczna karuzela, huśtawka. Kiedy już zaczynałam akceptować swój los, swoje życie - nawet jeśli to nie było wymarzone życie i zaczynałam zauważać, że nie jest tragicznie to pojawił się czerwiec. Ten przeklęty koniec roku. I wiecie co? Nic. Znaczy się coś.
Coś sobie uświadomiłam, że minął rok. ROK! Ponad 300 dni, od czerwca 2016 roku  i znowu jestem w domu. Doszłam do wniosku, że moje życie jednak jest tragiczne, najgorsze, złe, do niezaakceptowania, a z losem nigdy się nie pogodzę. Stoję w miejscu, jeśli chodzi o sferę, która odgrywa najważniejszą rolę w moim życiu.
Tak, tak chodzi mi o te uczucia.
Tak samo mocno kocham, czekam, łudzę się i jestem coraz głupsza.
Nie wiem co robić, jak żyć. Ze stratą jednej ukochanej osoby sobie poradziłam, chociaż było ciężko. Ale to była inna sytuacja. Miłość, związek i śmierć. Zupełnie inny wymiar niż pocałunki po alkoholu, dużo słów po alkoholu. Dla mnie to jednak ważne, znaczące.

Nic mi nie wychodzi. Nawet pisanie pracy licencjackiej przypomina komediodramat, z wątkami bardziej dramatycznymi.

środa, 3 maja 2017

066.

Jeśli jak każdy mówi (jeśli ktoś wie, czyli osób mało), że nie jestem w Tobie zakochana, to co mam mówić, gdy płaczę (ryczę), gdy o Tobie myślę? Co mam mówić, gdy wypowiadam się o Twojej inteligencji, a nikt, mało kto, w to wierzy? Co mam poczynić, gdy myślę o Twych pięknych oczach.
Bez Ciebie niebo mi chmurami zachodzi, bez Ciebie ja usycham. Gdy, byłeś blisko tornada zimna, mnie nie dopadały. Teraz jest tak ciągle, a ja nie umiem spojrzeć na innego mężczyznę, jak na Ciebie.Ty, Ty mój ideale. Nikt inny się nie liczy, nikogo innego nie chcę.
Miałam sen, że będę sama, bo Ty mnie nie chciałeś, a wolę być sama niż bez Ciebie,
Na dodatek, nie widziałam Cię od ponad miesiąca, więc jestem trochę bardziej zmęczona, bledsza, zdenerwowana ale mogę żyć bez powietrza.
Nadal na Ciebie czekam, bo prócz powietrza, jesteś moją wiosną, a bez Ciebie słońce, twe wiosenne nie chcę się wzbić.
Kiedy kocham,
to wiem, że kocham.
Każda moja komórka kocha.
Ciebie, każde Twoje słowo.
Nikogo tak nie pokocha jak Ciebie.
Mój znakomity Ty!

niedziela, 16 kwietnia 2017

065.

Mam swój metr i ponad nieco pół (...) tak śpiewa jeden z moich najmniej lubianych zespół muzycznych.
Mam też wagę, w moim mniemaniu większą niż powinnam, co wiążę się z tłustym dupskiem i udami, których nigdy nie zaakceptuje. Oczy mam zielone, całkiem lubię ich kolor ale są małe, tak jak usta i dwoje uszu, które także posiadam. Duży, wielki nos mi przeszkadza, tak jak ramiona. Włosy, z natury kręcone, teraz skołtunione potrzebują już naprawy.
Jestem za bardzo empatyczna, nieśmiała i wyrozumiała też jestem. Kulturalna staram się być, chociaż zdarza mi się używać wielu niekulturalnych słów - niestety. Wytrwale osiągam swe cele i ciągle płaczę, przesadnie.
Reprezentuję raczej przeciętność, ot co. Każdy z nas ma więcej tego, czy owego.
Ponadprzeciętnie nienawidzę siebie. W lustro patrzę, gdy muszę i to z obrzydzeniem. Dotykam siebie, gdy muszę się wykąpać. W głowie ciągle liczę kalorię - nie lubię matematyki, a teraz ciągle liczę. Czego jeszcze nienawidzę? Jedzenia, tego że jem. I tarczycy i kolana, to wszystko przez to. Posypało się zdrowie, możliwość uprawiania sportu i piękna sylwetka.
Z każdym dniem moja samoocena spada poniżej punktu depresji w Raczkach.
Nienawidzę swojego ciała, swojej osoby, nienawidzę całej siebie.... Czuję się źle, źle, źle.