Nie mam tutaj nikogo, z kim mogłabym kupić osiem paczek słoneczniku; koniecznie z przyprawami i wejść na jakiś dach śpiewając polskie przeboje lat '90.
Brakuje mi tutaj też osoby, która obudzi mnie masą smsów "choooooodź szybko na piwo, jest ważna sprawa" i okazuje się, że ważną sprawą jest ciąża kotki i naprawdę koniecznie trzeba było omówić to o godzinie 4 nad ranem na łące.
Nie poznałam tutaj nikogo z kim mogłabym przeżyć Sylwestra w listopadzie przy ognisku, śmiejąc się w głos i pijąc ruskiego szampana.
Mam tutaj znajomych, ale tylko znajomych. Zastanawiam się czy z nimi też przeżyję podobne rzeczy, czy będą tylko od czasu do czasu Cholernie mocno tęsknie za taką spontanicznością, za jazdą pociągiem gdziekolwiek całą noc, za płaczem ze śmiechu, za poczuciem, że ludzie, z którymi przebywam naprawdę cenią sobie moją osobę i chcą mieć wiele szalonych wspomnień ze mną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz