niedziela, 20 września 2015

044.

Cześć mój chłopaku.
Gdzie dziś jesteś?
Patrzysz na mnie z góry? Patrz, bądź! Bądź blisko, obok.
Proszę, błagam!

Jutro byłby nasz dzień. Ten, w którym rozpoczęła się nasza miłość. Pierwsza. Najszczersza. Największa. Najprawdziwsza. Najsmutniejsza. Z rozstaniem bez naszej decyzji.

Płaczę już mniej. Tęsknie, myślę i KOCHAM tak samo mocno jak pierwszy raz, jak każdego dnia. Jutro, jutro będzie apogeum, bo dlaczego naszą rocznicę mam spędzić sama? Czemu nasze marzenia mam spełniać sama? Czemu nasze zdjęcia oglądam sama? Czemu w nasze miejsca chodzę sama? Czemu wspominam nasze wyprawy sama? Czemu śpię sama? Dlaczego, dlaczego życie spędzam sama, bez Ciebie?!

Nie umiem o Tobie rozmawiać, pewnie to zauważasz. Nie dlatego, że się wstydzę wszystkiego przez co przeszliśmy ale minęły już lata, a mi nie minęło nic. W gardle nadal coś jakby mnie dusiło i zamykało drogę do wypowiedzenia liter.

Serce się skleiło ale widać ślady po roztrzaskaniu, to nie znika, nie z serce. Nie usunie się tego operacją, niczym.
Słyszę podobne historię, w tle ktoś wypowiada Twoje imię i mam ochotę ryczeć, drzeć się. Przypomina mi się Twój ból psychiczny i fizyczny. Twoja walka, była potężna, tak jak chęć do życia. Dlatego nie potrafię pójść na ten cmentarz i spoglądać na Twój uśmiech z nagrobka... To mnie boli, to że zamiast dylematu czy iść na łąkę z Tobą czy może jednak zostać w domu z Tobą, zastanawiam się czy mam siłę udźwignąć pójście na cmentarz do Ciebie bez Ciebie u boku czy zostać w domu sama.
Wraz z Twoim odejściem oprócz kawałka serca straciłam szkiełko w różowych okularach, gdzie drugie jest wyblaknięte.

Marzy mi się abyś dał mi jakiś znak. Weź trzaśnij jakimiś drzwiami, lubiłeś tak robić i krzyczeć u progu "czy jest jedzenie". Zrób to, pokaż, że mnie odwiedziłeś. Albo zrzuć coś, niech się potłucze samo z siebie, a jednak przez Ciebie.


KOCHAM Cię, najmocniej moja mała wielka Miłości <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz