piątek, 11 września 2015

043.

Blog jest całkiem w porządku miejscem do poopowiadania o wszystkim na co mamy ochotę.
Jednak sama ochota do wygadania nie wystarczy, bo to jedno. Trzeba też chęci do pisania i właśnie tego mi brakowało. Zbierałam się aby ponarzekać, podzielić się radością i wylać frustracje szczególnie na temat Adama - który w moim życiu już chyba będzie do końca ale długi czas na drodze palce - klawiatura stało samo życie (teraz zanuciłam song z serialu).
A w takim życiu nie od dziś wiadomo dzieje się wszystko. Było tragicznie, wesoło, nietrzeźwo, szalenie, niebezpiecznie, płaczliwie, poważnie, radośnie i nawet mało miłośnie.
Ostatni jednak aspekt nie zmienia tego, że uczuć w głowie i sercu kumulowało się dostatecznie dużo aby wypaść z rytmu normalnego funkcjonowania i nie mieć siły mimo chęci pisać, pisać, stukać palcami o każdą literkę.
Ale dziś już jestem. Prawie poukładana ze wszystkim, prawie spakowana do Poznania i jak zwykle z tego powodu zagubiona. Liczę na to, że jak uda mi się zakończyć studia to nie będę musiała wybierać się na żadne leczenie do szpitala gdzie w drzwiach nie ma klamek, a personale najchętniej ubrałaby ludzi w kaftany bezpieczeństwa.

Wszystko tutaj jest teraz jakieś nieuporządkowane, tak sądzę patrząc na brak składni wydarzeń i słów. Dlatego chyba kończę i mam nadzieję wrócić tutaj szybciej niż teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz