Brakuję mi moich przyjaciół. Potrzebuję ich, aby skopali mi tyłek - tak mocno jak trzaskali się gladiatorzy. Może poczułabym prawdziwą, przyjacielską miłość. I coś zrozumiała.
Tutaj mam bliskich znajomych. Naprawdę. Niektórym mówię tak wiele o sobie, oczywiście zachowując wiele prywatności. Ufam im. Jednak coś zaczęło mi nie pasować. Nie chcę snuć podejrzeń, nie chcę wymyślać spisków, aczkolwiek moja podświadomość czuję, że nie wiem wszystkiego, o czym powinnam.
Tak jakby ktoś świadomie schował mi jednego puzzla, do swojej kieszeni i udawał, że nie wie o co chodzi.
Boję się, że przez to zepsuję relację, na których mi zależy, które dają mi wiele energii, radości i siły.
Nie wiem czy to moje widzimisię, czy jednak jest coś na rzeczy.
Inaczej nie przyszłoby mi to do głowy.
niedziela, 26 lutego 2017
piątek, 17 lutego 2017
061.
Skłamałam, kilka razy. Wczoraj.
Nie dlatego, że chciałam ale z szoku. Poczułam się jakbym znowu dostała patelnią w twarz i to kilka razy.
Otworzyłam siebie, po prostu. Wyrzuciłam z siebie dużo, nie wiedząc nawet, nie zdając sobie sprawy, że ona już wszystko (większość) wie.
Zdarła ze mnie tym samym moją zbroję bezpieczeństwa, moją pancerną skorupę wypowiadając Twoje imię. TWOJE.
Nie mówiłam jej o kogo chodzi, że Ty to Ty.
Nie wiem czy tak to widać.
Czy nie wiem.
Nie wiem. Znowu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)