piątek, 17 lutego 2017

061.

Skłamałam, kilka razy. Wczoraj.
Nie dlatego, że chciałam ale z szoku. Poczułam się jakbym znowu dostała patelnią w twarz i to kilka razy. 
Otworzyłam siebie, po prostu. Wyrzuciłam z siebie dużo, nie wiedząc nawet, nie zdając sobie sprawy, że ona już wszystko (większość) wie. 
Zdarła ze mnie tym samym moją zbroję bezpieczeństwa, moją pancerną skorupę wypowiadając Twoje imię. TWOJE. 
Nie mówiłam jej o kogo chodzi, że Ty to Ty.
Nie wiem czy tak to widać.
Czy nie wiem. 
Nie wiem. Znowu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz