Brakuję mi moich przyjaciół. Potrzebuję ich, aby skopali mi tyłek - tak mocno jak trzaskali się gladiatorzy. Może poczułabym prawdziwą, przyjacielską miłość. I coś zrozumiała.
Tutaj mam bliskich znajomych. Naprawdę. Niektórym mówię tak wiele o sobie, oczywiście zachowując wiele prywatności. Ufam im. Jednak coś zaczęło mi nie pasować. Nie chcę snuć podejrzeń, nie chcę wymyślać spisków, aczkolwiek moja podświadomość czuję, że nie wiem wszystkiego, o czym powinnam.
Tak jakby ktoś świadomie schował mi jednego puzzla, do swojej kieszeni i udawał, że nie wie o co chodzi.
Boję się, że przez to zepsuję relację, na których mi zależy, które dają mi wiele energii, radości i siły.
Nie wiem czy to moje widzimisię, czy jednak jest coś na rzeczy.
Inaczej nie przyszłoby mi to do głowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz