Można jednak taką rzeź omijać, w pewnym względzie.
Uciekając, odcinając się od otoczenia, które stuprocentowo kojarzy się z czymś, przez co wątpi w samego siebie. Przykładowo, gdy odejdziesz to nie widzisz schodów, na których usłyszałaś najpiękniejsze słowa w życiu i nie mijasz codziennie miejsca, gdzie o tej samej osoby usłyszałaś najbardziej łamiące słowa, więc nie myślisz o tym tak często.
Gorzej, gdy ma się pamięć chomika ale wielkie serce do takich momentów, które pozwalały się rozpływać. Moje serce pożarło każdy moment, każde słowo wypowiedziane przez Ciebie i ciągle to we mnie żyje. Gdziekolwiek bym nie chciała pójść, to się za mną ciągnie. Jak staram się, już tyle nie myśleć, uspokoić nieuporządkowane myśli to pojawia się ktoś, kto mi o Tobie wspomina.
I wtedy mi się przypomina, jak mówiłeś mi, że jestem piękna, że jestem dobra, że jestem mądra, że jestem... Mam obraz tego, jak drapiesz mi plecy - tak delikatnie, tak wspaniale.
Chociaż gorsze jest, gdy pod wpływem alkoholu, przypadkiem dowiaduję się, że ktoś coś wie, "coś", bo nie wiem co i dorabia do tego własną ideologię. Uświadamiam sobie jaka naiwna jestem.
Ty, Ty jesteś moim grzechem.
Ja, nie mam odwagi odejść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz