Czas zamknąć jakieś rozdziały. Jakieś? Wszystkie. Za miesiąc mnie tutaj nie będzie. Nie będę widziała jak pierwsze liście spadają na dobrze znaną mi drogę, na której zrobiłam tysiące kilometrów. Nie będę widziała wschodów Słońca ze swojego pokoju, w którym do tej pory nie ma rolet ani nawet kawałka firany. Nie będę poruszała się na pamięć wśród doskonale znanych mi uliczek. Nie będę narzekała, że nie ma żadnych konkretnych pociągów do jakiegokolwiek większego miasta. Nie będę widziała tych ludzi, których tak nie cierpię. Nie będę miała nikogo znajomego obok. Czy się cieszę? Jasne, czekałam na to odkąd skończyłam jakieś 12 lat i wiedziałam, że jak jedna łatka z opinią się przyklei to będzie już taka do końca żywotu w tym otoczeniu. Czy się boję? Najbardziej na świecie boję się największej rewolucji w swoim życiu.
Przez ostatnie 7 może 8 lat nie dzieliłam z nikim pokoju. Robiłam w nim co chcę, płakałam kiedy chcę, układałam wszystko po swojemu, doceniłam ciszę jaką niesie ze sobą samotny wieczór i wyznaczyłam brutalne granice prywatności i nagle buuum. Od końca września mam zamieszkać w pokoju 3-osobowym... Poczułam się jakby ktoś uderzył mnie patelnią prosto w twarz. Nigdy nie dostałam patelnią ale podejrzewam, że byłoby to również szokujące jak ta wiadomość. Bo jak to? Pokój chciałam 2-osobowy, bo tak jak jedną parę oczu skierowaną na mnie bym zniosła, tak z jeszcze jedną, dodatkową może być ciężko.
Tak samo ciężko może być z komunikacją miejską. Oni wszyscy sobie chyba żartują. Tramwaje? Autobusy nocne? Żarty? U mnie takich cudów nie było, na nogach pokonywało się jeden koniec miasta i drugi kilka razy dziennie i nikt nie marzył o kupnie biletów w cenie 2,40 zł. Oni wszyscy poszaleli.
Nie chcę już wspominać o tym, że moja ukochana Mama, którą zmuszam do tego aby było obok nawet podczas wyboru skarpetek w Pepco za 1,49 zł będzie prawie 400 km dalej. Nie wiem jak to wytrzyma Ona, nie wiem jak to wytrzymam ja. Jak pójdę do sklepu bez Niej? Jak kupię tego głupiego pomidora nie pytając czy aby na pewno jest tak samo czerwony jak paznokcie, bo musi pasować? Jak zasnę bez Jej drapania po moich plecach, których dotykać nie może praktycznie nikt, bo się denerwuje?
Jest jeszcze tryliard innych powodów : mniejszych - jak pójdę do łazienki wiedząc, że ktoś może tam być? - i większych -jak się utrzymam tam nie prosząc Rodziców o pomoc?-, które powodują, że sama myśl o wyjeździe powoduje nagły ból brzucha, odruch wymiotny i zamianę mnie w galaretkę. Ale wiecie co? Jestem z siebie dumna. Osiągnęłam coś co było moim marzeniem, celem. Osiągnęłam coś w co każdy wątpił. Jestem wyżej od innych. Jestem dalej niż się spodziewałam. Muszę dać radę, pokazać że każdy się mylił!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz