A dzisiaj bardzo rano wróciłam z pracy, byłam pomocą barmanki!
Co prawda nie odnalazłam się za bardzo w tym zajęciu, a najbardziej męczyło mnie odmawianie piwa namolnym czternastkom.
I o, techno! Jestem trochę (bardzo) ograniczona muzycznie (teraz i tak, coraz mniej), więc słuchanie łupanki denerwowało mnie.
Ale dzielnie stałam i się uśmiechałam! W końcu wszystkie napiwki moje!
Zarobiłam zadowalającą sumę!
I jak wróciłam do domu, to czekała na mnie gorąca herbata. Moja Mama na mnie też czekała, zasnęłyśmy razem.
Poczułam się jak kiedyś.
Jedząc niedzielny rosół z ziemniakami, już w ogóle cofnęłam się o 10, jak nie 13 lat!
Posprzątałam w pokoju, powiedzmy.
Ogarnęłam książki, wytarłam kurze (w większości) i tylko płyty; zamiast wisieć na ścianie, leżą za łóżkiem.
Ale te książki. Między ukochanym "Cierpieniem Młodego Wertera", a wspaniałym "Przedwiośniem" stał wciśnięty Lampo, co jeździł koleją.
Cofnęłam się do 2 klasy szkoły podstawowej.
Właśnie skończyłam czytać.
Leżąc w łóżku, z malinową herbatą i w grubych skarpetach czuję się jakbym miała wehikuł czasu.
Mam naprawdę 8 lat!
Cudowne uczucie.
Cudna niedziela.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz