sobota, 19 marca 2016

048.

Zauważam cechy, które nie muszą być przypisane Twojej osobie, a jednak! Jednak niekończąca się analiza całej Twojej osoby, otoczki pozwala na wysunięcie wniosków, pogubienie się bardziej i zatracenie w beznadziejności na wieczność.
Jest moment, gdzie żałuję jednej jedynej rzeczy.
Odczuwania uczuć.
Nie pozwala mi to nie płakać.
Błądzę po uliczkach Poznania, zakamarkach nieznanych ścieżek w umyśle, zatracam się w marzeniach i Twoim nadzwyczaj ciepłym spojrzeniu. Z wielkim przeczuciem o przyszłości - w barwach kawałka węgla bądź tradycyjnej sukni ślubnej.
Bicie serca szybsze, wolniejsze tworzy w głowie odczucie, zależne od dnia.


Ach niektórzy podobno nie czują, mam chyba odebrane to szczęście.
Początek jest trudny. Ten wyjątkowo kieruje pod wiatr, rzucając deszczem w oczy.
Obawiam się końca.


czwartek, 10 marca 2016

047.

Co to był za luty, a marzec?
Nie można być przewidywalnym.
Od słowa do słowa można zmienić relacje między drugą osobą i to z taką, której nie darzyło się żadną sympatią.
Własna opinia jest jednak priorytetowa. Gdybym nie chciała się przekonać na własnej skórze co mogę wynieść z takiej znajomości, która była poprzedzona zdaniem innych to w tym momencie nie otrzymałbym tyle dobra, wsparcia, nadziei i godzin rozmów. Jeden człowiek dał mi to wszystko w bardzo niewielkim czasie, jestem wdzięczna najmocniej na świecie za to.
Zrobiłam niewielkim krok do przodu, w mojej długiej drodze do życia jakiego poszukuje ale nie stoję już w miejscu. Jest postęp, którego nie było od dawien dawna. Moje uczucia z serca zostały wypowiedziane dość głośno - nie te wszystkie, bo wstydliwość występuje nadal ale te, te które mnie męczyły od dłuższego czasu zostały dostrzeżone, usłyszane i lepiej być nie mogło.
Inteligenty człowiek, najbardziej jakiego znam stanął mi na drodze. Pięknie!
Teraz musi być tylko lepiej, a jak nie będzie to będą ludzie, którzy chcą pomóc i rozbawią. Są też salwy śmiechu - ze wszystkiego i z niczego.

wtorek, 19 stycznia 2016

046.

Styczeń? Czemu wszystko mi tak ucieka?
Nie chcę tego, znaczy się chcę aby uciekł mi luty i w USOSie widziałam jakieś marne trójki, chociaż mogłabym więcej - czasem, jakbym chciała. Ale chcę zaliczenie i tyle, chcę praktyki a nie pustą teorię. Na tym mi zależy, a nie na definicji kogoś tam, bo tak. 
Zależy mi też na ułożeniu sobie życia, całego! Większa część jest już okej. Odnajduję się w tym Poznaniu, chociaż inne miasto nadal jest w moim sercu i celem do zdobycia. Czuję się tutaj cudownie, moje relacje z jedną współlokatorką są najlepsze, z drugą bez komentarza - ale to najmniej ważne.
Są przy mnie też osoby, których obecność czuję zawsze, w złej chwili, dobrej - zawsze jakby nie było. 
Jak się wyprowadzę będzie trudno na nowo zaaklimatyzować się jak w domu ale kto nie ryzykuje ten żałuje, że nie spełnił marzeń. Więc niech pomieszkiwanie w akademiku trwa jeszcze trochę.
O właśnie, te marzenia. Co ja mam w tej głowie ostatnio. Śluby, dzieci, stabilizację. Nie pasuje to przecież do mnie. Ale stabilizacja jest mi potrzebna - chcę już powoli wyciszyć się, oglądać milion zdjęć, mieć z kim wyjść na koncert i trzymać się za ręce w czasie pogo - o co trudno ale wszystko się da, kłócić się, hopsać na spacery, gotować razem ziemniaki, codziennie odkrywać drugą osobę i dawać jej swoją miłość... Potężną dawkę miłości każdego dnia, aby ktoś poczuł się ważny, kochany, doceniany.
Szukam takiej osoby, nie za wszelką cenę, nie daję się dotknąć ba nawet poznać nikomu. Nie jest tak, jak to widać z boku. Pragnęłam w życiu niewielu osób, w przeszłości tylko dwóch. Gdzie ta druga przy pierwszej była z mniejszą dawką pragnienia - mimo wszystko. Obecnie, pragnienie jest identyczne jak pierwsze, po tylu latach.
Teraz niestety za mocno się to zakręciło wszystko w stronę złej osoby. Osoba znaczy się jest dobrym człowiekiem - mimo, że mało znam i poznałam ale to widać, po prostu. Ale przede mną już ktoś był w jego życiu. Co nie jest dobre, bo niszcząc relacje między ludźmi, daje nieszczęście nie tylko sobie ale im. To aż trzy smutne osoby.