poniedziałek, 22 września 2014

028.

Przytaszczyłam dziś do swojego pokoju czerwoną, wielką walizkę i trochę szarą torbę. Nie było to łatwe, bo obie strasznie wielkie ale i tak z trudem mieszczące "cały" mój dobytek. Nie potrafię się w nie spakować, więc po godzinie upychania wszystkiego stwierdziłam, że to nie to i wyjęłam wszystko. Jutro zacznę od nowa, muszę. Chyba, że pojadę bez niczego.
W piątek wyjeżdżam! Łał kolejny poniedziałek rozpocznę w zupełnie innym miejscu. Dziś się cieszę, bo znalazłam na promocji karmelową herbatę, którą zabieram ze sobą. Nawet nie wiem po co. Po ukończeniu pracy z zadowoleniem przeszłam na tryb życia bez herbaty. Ale może kiedyś poznam tam znajomych to będę miała czym częstować. Chociaż ciągle zapominam o szklankach. 

Cześć, idę jeść.


piątek, 12 września 2014

027.

Jak widzę ludzi, którzy stracili bliską osobę zastanawiam się jak doszli do tego, że potrafią się śmiać, chodzić do miejsc w jakich bywała ta osoba, bez łez oglądać zdjęcia z tą osobą. Jak potrafią mówić o zmarłym w taki sposób jakby wyszedł do sklepu i za chwilę miał wrócił? 
Przyzwyczaili się, że ktoś umarł? A może tak dobrze udają? Może w rzeczywistości codziennie myślą o tej osobie w nocy? Może płakali za nią więcej razy niż tylko w dniu pogrzebu?

Przed chwilą znalazłam pewne zdjęcia. Z tych wakacji, gdy jeszcze byłeś naszym dobrym znajomym, który potem w szkole ciągle pożyczał 80 groszy na wodę truskawkową. Pamiętam jak przybiegałeś pożyczyć ołówek, bo swój jak zwykle zgubiłeś. Wystarczy jeden taki przedmiot abym się załamała, bo przypominam sobie Ciebie i uświadamiam sobie jak mi Ciebie brakuje. Potem już nie byłeś kolegą, a kimś ważnym dla mnie. Nie mam jednak siły aby pójść Ciebie odwiedzić, nie mogę tego zrobić. Nie mam odwagi kupić znicz, przecież to nie na cmentarz miałam chodzić aby się z Tobą spotkać. Za kilka dni, kolejna rocznica, nasza, bez Ciebie. Kurwa, nasze plany były inne...

Kocham
Kocham
Kocham
Najmocniej






poniedziałek, 8 września 2014

026.

Pada, od kilku godzin pada. A pogoda odgrywa zbyt dużą rolę w moim samopoczuciu, które i tak z setek powodów nie jest zbyt dobre. Dlatego chciałabym trochę słońca, coby znowu spiec do czerwoności twarz i móc siedzieć z Mateuszem na chodniku i rozmawiać o projektach architektoniczno - budowlanych dwukondygnacyjnego budynku. SERIO? Nie wierzę, że to napisałam prawie z pamięci.
Teraz już czuć tylko jesień, nie lubię tego zapachu. A jesień ma taki zapach, taki zupełnie inny.
Jesień pokazuje jak wiele zmieniło się odkąd była tutaj rok temu.


Zaraz rozładuje mi się laptop, a mam tyle w głowie do napisania.
Skończę jutro, chociaż... Nigdy nie wiem co przyniesie jutro.
Skończę jak wrócę tutaj znowu.

10.09
Nie skończyłam "jutro". Skończę może teraz, po dwóch dniach. Chociaż w głowie mam jakby mniej myśli. Co niedługo doprowadzi mnie do stanu przedzawałowego albo do gabinetu psychiatry, gdzie droga wydaję się coraz krótsza. No bo jak to? Jednego dnia cieszę się ze wszystkiego i śmieję się leżąc na podłodze, drugiego od rana płaczę z tego powodu, który wczoraj powodował nieskończoną dawkę najlepszego humoru, Huśtać się uwielbiam ale na huśtawce znajdującej się na podwórku, a nie tej emocjonalnej. Aaaaaaaaaa za dużo tego wszystkiego.


Ja chyba nie rozumiem kobiet. Jak można po wiadomości o zdradzie pójść do kuchni, upiec ciasto, powiedzieć o tym w Internecie i dostać pochwały? Chyba dość internetów na dziś, chociaż jest dopiero 9:35. Jak żyć? Jak żyć?


czwartek, 4 września 2014

025.

Wstałam a tu już wrzesień. I to pierwszy. Lubię zapach tego dnia, powietrze jest inne
.
Jak ten czas niewiarygodnie szybko ucieka. Liczę, że tak samo prędko będzie płynął, gdy się wyprowadzę. Tak! Niewiarygodne! W dniu, gdy moja Siostra wpadła do pokoju z krzykiem "Karolina zrób mi makijaż, dziś rozpoczęcie roku" uświadomiłam sobie, ze to już nie zabawa. Za równy miesiąc obudzę się w innym łóżku, zupełnie obcym pokoju i nieznanym mieście. Zaczynam się tego coraz bardziej obawiać. I tak jak rano jeżdżę na zakupy aby kupić biały garnek w kolorowe kwiatki, żółtą miskę, szare kapcie z uśmiechem na twarzy, tak w nocy patrzę na to wszystko ze łzami w oczach.
Już sama nie wiem czego chcę.



Chcę kupić sobie aparat. Koniecznie taki na kliszę! Nie ma nic piękniejszego, do tego klimat. Ten klimat oglądający zdjęcia.
Zacząć poważnie grać na fortepianie, o i skrzypcach.
Nauczyć się jeździć na rowerze, chciałabym zacząć się ruszać. W końcu jako tako już mogę powoli powracać do prawie pełnosprawnego trybu życia.