poniedziałek, 8 września 2014

026.

Pada, od kilku godzin pada. A pogoda odgrywa zbyt dużą rolę w moim samopoczuciu, które i tak z setek powodów nie jest zbyt dobre. Dlatego chciałabym trochę słońca, coby znowu spiec do czerwoności twarz i móc siedzieć z Mateuszem na chodniku i rozmawiać o projektach architektoniczno - budowlanych dwukondygnacyjnego budynku. SERIO? Nie wierzę, że to napisałam prawie z pamięci.
Teraz już czuć tylko jesień, nie lubię tego zapachu. A jesień ma taki zapach, taki zupełnie inny.
Jesień pokazuje jak wiele zmieniło się odkąd była tutaj rok temu.


Zaraz rozładuje mi się laptop, a mam tyle w głowie do napisania.
Skończę jutro, chociaż... Nigdy nie wiem co przyniesie jutro.
Skończę jak wrócę tutaj znowu.

10.09
Nie skończyłam "jutro". Skończę może teraz, po dwóch dniach. Chociaż w głowie mam jakby mniej myśli. Co niedługo doprowadzi mnie do stanu przedzawałowego albo do gabinetu psychiatry, gdzie droga wydaję się coraz krótsza. No bo jak to? Jednego dnia cieszę się ze wszystkiego i śmieję się leżąc na podłodze, drugiego od rana płaczę z tego powodu, który wczoraj powodował nieskończoną dawkę najlepszego humoru, Huśtać się uwielbiam ale na huśtawce znajdującej się na podwórku, a nie tej emocjonalnej. Aaaaaaaaaa za dużo tego wszystkiego.


Ja chyba nie rozumiem kobiet. Jak można po wiadomości o zdradzie pójść do kuchni, upiec ciasto, powiedzieć o tym w Internecie i dostać pochwały? Chyba dość internetów na dziś, chociaż jest dopiero 9:35. Jak żyć? Jak żyć?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz