czwartek, 25 czerwca 2015

040.

Czytam post z 22 września 2014 roku w towarzystwie jednej wielkiej walizki, zupełnie innej które były omawiane we wspomnianym poście. Iii jest mi jakoś tak dziwnie. Listopad, och listopadzie ale ty byłeś płaczliwy. Mało brakowało, a w grudniu musiałabym pakować cały swój dobytek.
Wytrzymałam, zatraciłam się w osiąganie celu, już nie dla Ciebie, bo wiedziałam, że przecież Ciebie już nie ma. Ja już nie chciałam żyć dla kogoś, a po prostu dla siebie.
I tak też się stało. Pozamykałam wiele spraw, otworzyłam się na inne i oto jestem.
W większości już spakowana i zawiedziona, że pierwszy rok studiów minął tak szybko.
Pierwsze tak intensywne 9 miesięcy życia, bo pełne, aż za pełne wszystkiego.
Nie żałuję już niczego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz